• Duszności psyche \ Mianownik Wszechmogący

    Tekst | 06 Grudnia 2007 13:13 Komentarze (3)

    W najmniejszym stopniu (mimo czekających nas Świąt)  nie staram się wedrzeć w strefę sacrum. Wszechmoc to domena Najwyższego. Mnie natomiast ogarnia niemoc na absurdalne pomysły językowe naszej branży.

    Są rzeczy, o których  najstarszym Polakom się nie śniło. Wydawało się, że choć gęsi we wsiach rezydują, to jednak język mamy nie-gęsi. Tymczasem okazuje się, że coraz częściej gęgamy, co tam nam ze świata przyniesie. Totalna wiocha!

    Sytuacja przedstawia się następująco. Na nasz stale rozwijający się rynek trafiają firmy ze swoimi ściśle określonymi CI i BI i oczekiwaniami, aby nie tykać i nie zmieniać, w trosce o uniwersalny, obowiązujący na całym świecie przekaz, nie dostosowywać komunikatów do lokalnych odbiorców.

    Pamiętacie Goldeny? Fajki te nazywano tak od zawsze. Jednak upłynęły lata świetlne, zakończone interwencją pewnego dyrektora kreatywnego (ekspata) – i dopiero wtedy można było użyć tej swojskiej nazwy w miejsce oficjalnej – Golden American.

    Inny przykład (i tu pojawia się już nasz Mianownik Wszechmogący). Język polski jest niezwykle bogaty – cudzoziemcom trudno przyzwyczaić się, że zwykliśmy odmieniać… przez „przypadki”. Żeby uzmysłowić problem zacytuję opinię językoznawcy, który zastanawia się: „…ile jeszcze czasu upłynie, zanim zagramy w brydż albo w poker. Dzieci będą grały w berek, kiedy wrócą ze szkoła”. Śmieszne i niemożliwe? A jednak. Przed miesiącem dostałem informację, że na wskroś polska firma (wzorem anglojęzycznych) nie życzy sobie odmiany swojej nazwy i „zaprasza klientów na zakupy do Galeria Zielona”. Kwiatki w rodzaju „program sponsorowany przez Agencja Celna” lub wezwanie „graj w Numeromania” dopełniają obraz nieszczęścia.

    Zdarzyło mi się pisać recenzje filmów dla dzieci. Przypominam sobie, jakie boje musiałem staczać z wydawcą. Nie mogłem dzieciom opowiadać historii Pokemonów, musiałem przedstawiać losy istot Pokemon. To „o” z dziwnym ogonkiem nie mieściło się w uniwersalnym przekazie „na Polskę”.

    Przyzwyczailiśmy się już do władania Mianownika, bez popicia przełykając takie wyrażenia jak: „Biznes informacje”, „Sport telegram”, „Sopot Festiwal”. Przepraszam, wkrótce do popicia będziemy mieli do wyboru zamiast soku wiśniowego – Wiśnia Sok lub… inny gorzki napój.

    Są oczywiście dylematy. Powszechnie używamy sformułowania „jedziemy do IKE-i”, chociaż w tym przypadku brak odmiany byłby usprawiedliwiony. IKEA to skrótowiec (Ingwar Kamprad z Elmtaryd w parafii Agunnaryd).  Natomiast, jeśli mam wybierać, czy „w McDonald’s spotkamy się” – to jednak wolę pójść do McDonalda.

    Podobno Czesi (wybaczcie bracia) są uznawani przez nas, za naród bardziej spolegliwy, wręcz uległy wpływom zewnętrznym. A jednak Ci „kapitulanci” potrafią pokazać swój charakter nazywając na przykład Joan Baez – Joanką Baezową. I tak wolę, bo kolorowo.

    Kategorie: Komunikacja, Dziennik

Komentarze

Dodaj komentarz

Redaktorzy

Archiwum

  • Pn
  • Wt
  • Sr
  • Cz
  • Pt
  • Sb
  • Nd
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • 30
  • 31

Magazyn

Nowości

Recenzje

TEQUILA\Polska Sp. z o.o., siedziba: Poznań, adres: 61-775 Poznan, ul. Wielka 20, Sad Rejonowy w Poznaniu XXI Wydzial Gospodarczy, nr KRS 0000046544, NIP 783-15-24-100, REGON 639691601