Archiwum kategorii ‘BTL’

  • Mal\Media 2. Creative Contests

    Tekst | 2007-12-17 13:59:43 13:59 Brak komentarzy

    be_creative_contest.jpgKonkursy już od dawna wykorzystywane są do tworzenia szumu wokół marki i zwiększania sprzedaży jej produktów, a także do wzmacniania związków z konsumentem. W dzisiejszej erze cyfrowej, charakteryzującej się między innymi błyskawicznym i spontanicznym przepływem informacji, twórcze konkursy tym bardziej mogą być skutecznym narzędziem marketingowym. Ich powodzenie często zależy jednak od umiejętnego ukierunkowania naturalnego ludzkiego pragnienia do tworzenia i dzielenia się efektami swojej pracy. Niemniej ważne jest zminimalizowanie ryzyka, którym obarczona jest każda treść tworzona przez niezależnego użytkownika, a polegającego np. na niskim poziomie odpowiedzi na konkurs czy - co gorsza - utratą kontroli nad przesłaniem marki. Warto też zwrócić uwagę na możliwą interpretację działań marki przez Konsumentów. Nieodpowiednie skonstruowanie akcji może spowodować postrzeganie twórczego konkursu jako okazji do pozyskania przez markę „taniej siły roboczej”, a także wrażenie wysługiwania się Konsumentami w wykonywaniu pracy marketingowej.

    Na podstawie kilku przytoczonych w dalszej części przykładów stwierdzić można, że właściwą drogą jest prowadzony przez markę wysiłek marketingowy, angażujący użytkowników oraz potencjalnych klientów poprzez platformę rozrywkową, która wzmaga ich zainteresowanie i twórczość. Zgodnie z dobrymi praktykami, aby zachęcić użytkownika do udziału i zaangażować go w dialog na temat marki, twórcze konkursy muszą motywować ludzi czymś więcej niż tylko nagrodami pieniężnym. Liczą się przykuwające uwagę doświadczenia szczególnie cenne dla danego odbiorcy.

    Sztuka z puszek wg RED BULL’a jest “ogólnokrajowym polowaniem na twórczość”, zachęcającym do udziału wszystkich, od profesjonalnych artystów po osoby, które po prostu potrafią zrobić coś z niczego. Tworzywem jest pusta puszka po Red Bull’u, ograniczeniem jedynie wyobraźnia. Od 2005 roku najlepsze pomysły są wystawiane w największych miastach Stanów Zjednoczonych. Do tej pory stworzono bardzo oryginalne dzieła sztuki nowoczesnej obejmujące prace 2D, zabawki, rzeźby, filmy wideo, a nawet odzież. Konkurs jest prawdopodobnie najbardziej artystycznym programem utylizacji odpadów ;) Natomiast biorąc pod uwagę “uskrzydlające” właściwości napoju oraz charakter pracy twórczej jako takiej, jej uzależnienie od nieuchwytnej weny i często nocne seanse z tworzywem - idea wydaje się być strzałem w dziesiątkę.

    simm Firma H&M oraz gra Sims 2 połączyły swoje siły, oferując dodatek do gry - “Fashion Stuff Expansion Pack” - będący poza źródłem rozrywki także przepustką dla graczy do udziału w szeroko zakrojonym konkursie dla projektantów mody. Inspiracją były trzy tematy: “Wieczór poza domem”, “Chodźmy na plażę!” oraz “Czerwony dywan”. Każdego tygodnia przeprowadzano głosowanie, w którym zgodnie z demokratycznymi zasadami świata internetu użytkownicy typowali swoje ulubione kreacje. Projekty, które otrzymały największą liczbę głosów brały udział w wirtualnym pokazie mody. Zwycięski projekt został naprawdę wyprodukowany i był sprzedawany w sklepach H&M na całym świecie. Konkurs oferował projektantom oraz fanom gry Sims jedyną w swoim rodzaju okazję do wyrażenia swojej kreatywności i stylu, kusząc możliwością stworzenia cyfrowej kreacji, którą następnie niemal każdy mógł zdjąć z półki w swoim lokalnym sklepie, przymierzyć i kupić.

    Pepsi canPepsi, po raz pierwszy w historii, pozwala konsumentom zaprojektować wizerunek jednej z puszek podczas akcji promocyjnej “Zaprojektuj naszą Pepsi”. Zwycięski projekt zostanie nagrodzony sumą 5.000 dolarów i umieszczony na 500 milionach puszek na całym świecie. Mimo, że uczestnicy konkursu mogą przesyłać projekty stworzone przy użyciu swoich własnych programów i narzędzi, strona konkursu oferuje łatwy w obsłudze interfejs i gotowe szablony, co sprawia, że konkurs jest dostępny dla szerszego kręgu odbiorców. Narzędzia projektanckie są w pełni zgodne ze znakami rozpoznawczymi Pepsi, zachowując w ten sposób kontrolę nad wizerunkiem, logo i kolorystyką marki, pozostawiając resztę oryginalności i twórczości uczestnikom konkursu.

    showcase

    Kategorie: Red Bull, Case Studies, H&M, Pepsi, BTL, Marketing zintegrowany
  • Stadion Narodowy a sprawa marketingu

    Tekst | 2007-12-08 12:32:36 12:32 Brak komentarzy

    stadionWłaśnie - dzięki TVN24 - obejrzałem materiał, w którym dwóch finalistów konkursu dotyczącego zaprojektowania Stadionu Narodowego, opowiadało o swoim projekcie. Przyglądałem się całemu procesowi przetargowemu z dużym zainteresowaniem. Pracując już kilkanaście lat (Boże jak to brzmi) w biznesie reklamowym wiem sporo o zwyczajach panujących na tym rynku, kiedy więc Pani Minister ogłosiła, że rekomenduje wybranie jednej z trzech ofert, pomyślałem sobie: ohh dogrywka. Może więc (czyt. wśród studióww architektonicznych) jest tak samo?
    No właśnie nie jest, kto nie wierzy niech poświęci chwilę na obejrzenie poniższego materiału.

    Get the Flash Player to see the wordTube Media Player.

    No i jak? Zwrócili Państwo uwagę, że Pan Profesor Kuryłowicz, na pytanie o to, jaki będzie według niego ten nowy stadion odpowiadają - nie wiem. Jak to? Zrobiono przetarg i nie zmuszono uczestników do przyniesienia skończonej pracy?

    Tego samego dnia wieczorem Pani Minister Jakubiak powiedziała, że szacowany koszt projektu stadionu to jakieś 10 milionów Euro!

    Nie tego już za wiele. Pozwalam więc sobie kolegom (chyba się zbytnio spoufalam) z Min. Sportu przedstwić jak załatwiłby tę sprawę każdy szanujący się pracownik Działu Zakupów dużego koncernu.

    Profesor Kuryłowicz czy inny Bill Hellmuth (Prezes HOK) zostałby wezwany na prezentację. Kiedy przybyli by już na miejsce, do siedziby owego koncernu okazałoby się, że wszytskie sale konferencyjne są zajęte. Cóż, zrobiłoby się im przykro bo spojrzeliby na teczki pękające od rysunków i dyski laptopów pełne, okupionych ogromnym wysiłkiem pomysłów. Cóz - pomyśleliby sobie - pokażemy to w kuchni, skoro akurat jest wolna. Prezentacja przebiegałaby w dość sztywnej atmosferze (w końcu okazywanie emocji mogłoby zostać uznane za sprzyjanie jednemu z oferentów). Pomimo tego byłoby nieźle jeżli nie liczyć drobnych niedogodności polegających na odbieraniu i pisaniu SMSów przez Członków Komisji Przetragowej oraz kilku przerw w prezentacji spowodowanych wizytami innych pracowników w zajętej niespodziewanie kuchni.
    Było miło, ale tylko do do momentu kiedy podsumowujący prezentację przetargową Członek Komisji, stwierdził, że:

    - nie ukrywam, że jesteśmy rozczarowani faktem, iż nie pokazali Państwo skończonej koncepcji stadionu - jego mina byłaby mieszaniną irytacji i znudzenia - zdajecie sobie państwo sprawę, że to zmniejsza waszą szansę w tym przetargu
    - ale to jest celowe podejście - powiedziałby Prezes dużego konsorcjum architektonicznego - na tym etapie nie jestśmy w stanie zrobić dobrego projektu, mamy bardzo mało danych a ostateczny projekt powinien powstać jako efekt współpracy w Państwem jako “właścicielem” projektu. Nikt, na tym etapie, nie jest w stanie przygotowac rzetelnego projektu
    - wielu waszych konkurentów przedstwiło nam skończone projekty - Członek Komisji zaczynał się irytować - czyba nie chce mi Pan zarzucić, że nie znam rynku?

    Oczywiście mógłbym ciągnąc tę celowo przerysowaną konwersację dalej. Wielu z nas zna jej przebieg z autopsji. Brakuje jeszcze oczywiście zdania o tym, że wielu konkurentów zaoferowało tę samą usługę za połowę / jedną trzecią ceny (zakreśl właściwe). Po tem nastąpiłaby wymiana zdań o tym, że nie można porónywać dużego biura architektonicznego i oferowanego przez nie poziomu profesjonalizomu i doświadczenia, do małej lokalnej firmy. Et cetera, and so on i tak dalej.
    Bez dwóch zdań zwyczaje przetargowe na rynkach reklamy i architektury się różnią (niestety dla reklamy).

    Chcę - na koniec - uprzedzić głosy tych, którzy powiedzą. Przecież Stadion Narodowy to bardzo poważna sprawa, inwestycja warta 1 miliard złotych, gdzie temu do procesów marketingowych. Otóż chciałbym powiedzić, że potencjał tkwiący w komunikacji marketingowej jest równie duży. Nie chcę tutaj powoływac się set milardowe wyceny międzynarodowych brandów. Zadam tylko pytanie czy wartośc takich marek jak Kubuś, Tyskie, Tymbark czy Reserved (wszytkie stworzone lub relaunchowane po 89tym roku) jest mniejsza niż ów mityczny jeden miliard za Stadion Narodowy?
    Pytanie retoryczne: dlaczego - kiedy kupujemy tak wielką szansę i potencjał jakim oferuje nam komunikacja marketingowa (wartościowo absolutnie porównywalną z inwestycją w Stadion Nardodowy) - zachowujemy się jak inwestor budowlany, który robi przetrag na szopę do przechowywania narzędzi, które mają posłużyć do budowy tegoż stadionu…

    P.S. Króko po napisaniu tego tekstu samo życie dopisało do niego puentę. Przetrag wygrała trzecia firma z short listy, JSK architekci. Kilkadziesiąt minut później na wszystkich głównych portalach internetowych ukazałą się wiadomość, której fragment pozwalam sobie wkleić. Hmmm, w architekturze naprawdę jest inaczej.

    projekt-stadionu.gif

    Kategorie: Przetargi, BTL, ATL, Dziennik

Redaktorzy

Archiwum

  • Pn
  • Wt
  • Sr
  • Cz
  • Pt
  • Sb
  • Nd
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
  • 11
  • 12
  • 13
  • 14
  • 15
  • 16
  • 17
  • 18
  • 19
  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
  • 30

Magazyn

Nowości

Recenzje

TEQUILA\Polska Sp. z o.o., siedziba: Poznań, adres: 61-775 Poznan, ul. Wielka 20, Sad Rejonowy w Poznaniu XXI Wydzial Gospodarczy, nr KRS 0000046544, NIP 783-15-24-100, REGON 639691601